Zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia
nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie,
ochronę i opiekę.

Art.1 pkt 1 Ustawy o ochronie zwierząt


Od 1.03.2010 fundacja AFN jest wspierana przez
Matyldę i Mateusza Damięckich

Odeszły od nas
Strony:
<  1  2  3    >


Maluchy Zuzi

Maluchy Zuzi <*>

ur 1.05.2010, rodzinka zabrana spod jednego z krakowskich szpitali. Elza, Tola i Dana, szalone panny, które wykorzysują czas błogiego dzieciństwa. Zaczepiają psa i starsze koty, nie boją sie nikogo i niczego. W razie czego obok czuwa mama :-). Pannice odrobaczone, czekają na szczepienie.

 

wszystkie odeszły :-((

Data dodania do adopcji:10-06-2010
Data śmierci zwierzaka:25-06-2010

Ruda

Ruda <*>

Przez sześć lat mieszkaliśmy razem, ja i moja siostra Ruda, we wspaniałej rodzinie. Dobrze nam było... Duzi dbali o nas, rozpieszczali, respektowali nasze kocie prawa i humory.

Gdy pojawił się najmłodszy członek rodziny, bylem dumny, że mogę stać na straży ludzkiego kociaka. Wieczorami marzyłem o tym, ze uczę go zabaw z wędką, wyobrażałem sobie wspólne mizianie, cieszyłem się na dokarmianie pod stołem przez kolejnego członka rodziny... Ale zaczęło się coś złego dziać z ludzkim kocięciem. Jego mama, moja Duża, coraz częściej płakała. Mały okazał się być ciężko chory.

Z początku nie rozumiałem, co się dzieje, dlaczego Duża płacze, gdy mnie głaszcze i przytula... Gdy w jednej z rozmów podsłuchałem słowa „schronisko”, przeczuwałem, że chodzi o nas. Bałem się... Ruda też się bała, choć – jak to kobieta – wolała przeżywać swój strach po swojemu.
Duża walczyła o nas. Dziecko dostało leki, które miały pomóc w opanowaniu choroby. Niestety, pewnego dnia trafiło do szpitala... Duża wróciła zapłakana i zmęczona. Przytulałem się do niej ale serce we mnie truchlało... Co to jest przeszczep szpiku? Nie wiem. Jestem tylko kotem... Wiem jedno – od tej pory nasze życie uległo totalnej wywrotce, zupełnie jak podczas nieudanego skoku na szafę, gdy zamiast krawędzi bezpiecznego mebla nagle wisisz nad przepaścią a potem spadasz...

Pewnego dnia Duża spakowała nasze miseczki, karmę i drapak. Zabrał nas obcy facet, pojechaliśmy do dużego mieszkania, gdzie ujadał Pies, a inne Koty biegały zaciekawione i patrzyły na nas. Uciekłem pod łóżko. Nie chciałem tam być! Zaszyłem się w ciemnym kącie i nie miałem zamiaru spoufalać się z jakąś tam Dużą która mówiła do mnie ...„Maciusiu”! Też mi coś... Nie jestem kociakiem, kobieto, myślałem, gdy próbowała mnie wyciągnąć i kusiła jedzeniem. Było mi ciężko, czułem się też coraz gorzej.. Ruda, jak to baba, w pierwszą noc weszła Dużym do łóżka, dopraszała się o jedzenie. Po jakimś czasie wyszedłem i ja...
Nieśmiało, powoli eksplorowałem to wielkie mieszkanie, musiałem też walczyć o należną mi pozycję w stadzie. Duża pozwalała mi wchodzić do łóżka, asystowałem jej w kuchni, ba – parę razy nawet przy myciu. Ale czułem się coraz gorzej... Bolały mnie zęby, gardło – Duża zabrała mnie do lekarza. Wyrwał mi aż siedem zębów! Dostałem też antybiotyki, co nie było przyjemne... Teraz jestem zdrowy. Ruda z tęsknoty za domem też chorowała, nie chciała jeść. Ciągle siedziała w szafie, wychodząc tylko w nocy żeby stoczyć wojnę z kotka-rezydentka. Chciałbym tutaj zostać, ale jest nas dużo – nasi Duzi powtarzają nam, żebyśmy byli cierpliwi, że na pewno ktoś na nas czeka... Na nas razem, bo Ruda i ja jesteśmy nierozłączni.
Mamy po sześć lat. Jesteśmy oboje po sterylizacji i kastracji, uwielbiamy bliskość człowieka, choć Ruda jak to kobieta, bardziej trzyma od nich dystans niż ja. Nauczyliśmy się jeść domowe jedzenie i puszki, uwielbiamy karmy z sosem i galaretką, rybkę, serek, śmietankę... Kocham bliskość człowieka, zwłaszcza gdy wieczorem mogę wsunąć się pod kołdrę, objąć łapkami Dużego i mruczeć z błogością... Znam się na informatyce – asystuję często Dużej leżąc na monitorze.
Mówią na mnie koci filozof-gaduła, bo potrafię prowadzić rozmowy przez zamknięte drzwi. Aha, mam tez cudowne zielone oczy...
Ruda jest piękną kobietą, właściwie to nie jest ruda, tylko bura jak ja – ale ma znaczenia w rudym kolorze, które nadają jej bardzo oryginalny wygląd. Jest większą indywidualistką niż ja, ale tak naprawdę to wrażliwa z niej dusza. Trzeba ją częściej miziać niż mnie, bo stosuje te swoje kobiece kocie zagrywki, ale tak naprawdę jest zadowolona.
...i tu powinien być koniec tej historii. Jednak końca nie widać – Maciej i Ruda czekają na dobry dom, który przygarnie ich razem, da im ciepło, miłość, pozwoli mieszkać w szafie Rudej i zaakceptuje Maćkową potrzebę bliskości z człowiekiem. Te koty przeszły bardzo wiele. Maciek stracił zęby, straci z czasem kolejne, więc wymaga szczególnej troski i zwrócenia uwagi na siebie. Ruda mimo że wygląda na bardzo upartą i niedostępną kotkę, jest wrażliwa i potrzebuje dużo czułości.

Data dodania do adopcji:27-02-2010
Data śmierci zwierzaka:23-03-2010

Nuka

Nuka <*>

ur. w 2008 r, wraz ze swoimi towarzyszkami niedoli porzucona w opuszczonym mieszkaniu. Kocia Marilyn Monroe, z takim pieprzykiem koci świat filmowy stoi przed nią otworem. Zresztą widać jej spojrzenie mówiące: patrzcie i podziwiajcie mnie, w nagrodę dam się wam wygłaskać, w końcu ludziom też się coś od życia należy.

Odrobaczona i wysterylizowana....

Choroba jak szybko się pojawiła, tak szybko ją zabrała, w ciągu kilku chwil :-((

Data dodania do adopcji:13-03-2010
Data śmierci zwierzaka:19-03-2010

Gaspar

Gaspar <*>

Ma okolo 2-3 lat. Kierowca potracił Gaspara z dużą siłą, wyrywając mu łapę z barku i łamiąc żuchwę. Gaspar nie mógł być i operowany ze względu na wysoki poziom mocznika. Przez kilka dni był płukany kroplówkami. Przednia łapa wyrwana z barku była w tak złym stanie, że czekalismy na amputację. Gaspar jednak ma ogromną wolę życia. O 4 nad ranem budził lekarzy domagając się głośno jedzenia i zabawy, walczył o życie... Robił to tak skutecznie, że .... sam się wyleczył. Żuchwa się zrosła, w łapce wróciła pełna sprawność, zaskoczył nas tym niesamowicie.
W tym momencie czeka w domu tymczasowym na swój dom. jest już po kastracji, czeka go jeszcze szczepienie.
Jest niesamowicie przymilnym kotem, zaczepiającym ludzi, kochającym się bawić. Lubi inne koty ale nie znosi psów.

Data dodania do adopcji:27-02-2010
Data śmierci zwierzaka:11-03-2010

Maciek

Maciek <*>

Przez sześć lat mieszkaliśmy razem, ja i moja siostra Ruda, we wspaniałej rodzinie. Dobrze nam było... Duzi dbali o nas, rozpieszczali, respektowali nasze kocie prawa i humory.

Gdy pojawił się najmłodszy członek rodziny, bylem dumny, że mogę stać na straży ludzkiego kociaka. Wieczorami marzyłem o tym, ze uczę go zabaw z wędką, wyobrażałem sobie wspólne mizianie, cieszyłem się na dokarmianie pod stołem przez kolejnego członka rodziny... Ale zaczęło się coś złego dziać z ludzkim kocięciem. Jego mama, moja Duża, coraz częściej płakała. Mały okazał się być ciężko chory.

Z początku nie rozumiałem, co się dzieje, dlaczego Duża płacze, gdy mnie głaszcze i przytula... Gdy w jednej z rozmów podsłuchałem słowa „schronisko”, przeczuwałem, że chodzi o nas. Bałem się... Ruda też się bała, choć – jak to kobieta – wolała przeżywać swój strach po swojemu.
Duża walczyła o nas. Dziecko dostało leki, które miały pomóc w opanowaniu choroby. Niestety, pewnego dnia trafiło do szpitala... Duża wróciła zapłakana i zmęczona. Przytulałem się do niej ale serce we mnie truchlało... Co to jest przeszczep szpiku? Nie wiem. Jestem tylko kotem... Wiem jedno – od tej pory nasze życie uległo totalnej wywrotce, zupełnie jak podczas nieudanego skoku na szafę, gdy zamiast krawędzi bezpiecznego mebla nagle wisisz nad przepaścią a potem spadasz...

Pewnego dnia Duża spakowała nasze miseczki, karmę i drapak. Zabrał nas obcy facet, pojechaliśmy do dużego mieszkania, gdzie ujadał Pies, a inne Koty biegały zaciekawione i patrzyły na nas. Uciekłem pod łóżko. Nie chciałem tam być! Zaszyłem się w ciemnym kącie i nie miałem zamiaru spoufalać się z jakąś tam Dużą która mówiła do mnie ...„Maciusiu”! Też mi coś... Nie jestem kociakiem, kobieto, myślałem, gdy próbowała mnie wyciągnąć i kusiła jedzeniem. Było mi ciężko, czułem się też coraz gorzej.. Ruda, jak to baba, w pierwszą noc weszła Dużym do łóżka, dopraszała się o jedzenie. Po jakimś czasie wyszedłem i ja...
Nieśmiało, powoli eksplorowałem to wielkie mieszkanie, musiałem też walczyć o należną mi pozycję w stadzie. Duża pozwalała mi wchodzić do łóżka, asystowałem jej w kuchni, ba – parę razy nawet przy myciu. Ale czułem się coraz gorzej... Bolały mnie zęby, gardło – Duża zabrała mnie do lekarza. Wyrwał mi aż siedem zębów! Dostałem też antybiotyki, co nie było przyjemne... Teraz jestem zdrowy. Ruda z tęsknoty za domem też chorowała, nie chciała jeść. Ciągle siedziała w szafie, wychodząc tylko w nocy żeby stoczyć wojnę z kotka-rezydentka. Chciałbym tutaj zostać, ale jest nas dużo – nasi Duzi powtarzają nam, żebyśmy byli cierpliwi, że na pewno ktoś na nas czeka... Na nas razem, bo Ruda i ja jesteśmy nierozłączni.
Mamy po sześć lat. Jesteśmy oboje po sterylizacji i kastracji, uwielbiamy bliskość człowieka, choć Ruda jak to kobieta, bardziej trzyma od nich dystans niż ja. Nauczyliśmy się jeść domowe jedzenie i puszki, uwielbiamy karmy z sosem i galaretką, rybkę, serek, śmietankę... Kocham bliskość człowieka, zwłaszcza gdy wieczorem mogę wsunąć się pod kołdrę, objąć łapkami Dużego i mruczeć z błogością... Znam się na informatyce – asystuję często Dużej leżąc na monitorze.
Mówią na mnie koci filozof-gaduła, bo potrafię prowadzić rozmowy przez zamknięte drzwi. Aha, mam tez cudowne zielone oczy...
Ruda jest piękną kobietą, właściwie to nie jest ruda, tylko bura jak ja – ale ma znaczenia w rudym kolorze, które nadają jej bardzo oryginalny wygląd. Jest większą indywidualistką niż ja, ale tak naprawdę to wrażliwa z niej dusza. Trzeba ją częściej miziać niż mnie, bo stosuje te swoje kobiece kocie zagrywki, ale tak naprawdę jest zadowolona.
...i tu powinien być koniec tej historii. Jednak końca nie widać – Maciej i Ruda czekają na dobry dom, który przygarnie ich razem, da im ciepło, miłość, pozwoli mieszkać w szafie Rudej i zaakceptuje Maćkową potrzebę bliskości z człowiekiem. Te koty przeszły bardzo wiele. Maciek stracił zęby, straci z czasem kolejne, więc wymaga szczególnej troski i zwrócenia uwagi na siebie. Ruda mimo że wygląda na bardzo upartą i niedostępną kotkę, jest wrażliwa i potrzebuje dużo czułości.

Data dodania do adopcji:27-02-2010
Data śmierci zwierzaka:08-03-2010

Natka

Natka <*>

Natka jest już w schronisku jakiś czas... zawsze w szpitaliku, ciągle chora... zapytałam o nią... okazało się, że wisiał nad nią wyrok... eutanazja w tym tygodniu...

Data dodania do adopcji:03-08-2009
wirtualny opiekun
miszelina i Pani Agnieszka z Grodziska

Kicia

Kicia <*>

Kicia, kotka ok 4-letnia, po śmierci opiekuna wyrzucono ją na podwórko aby radziła sobie sama. Jest troszkę nieufna do obcych ale wystarczy kilka dni aby zaczęła wchodzić na kolana i wtulać się. Woli być kocią jedynaczką gdyż bywa zazdrosna o względy okazywane innym kotom. Kotka odpchlona, odrobaczona, zaszczepiona i wysterylizowana.

Data dodania do adopcji:26-05-2009

Diesel

Diesel <*>

Diesel - ur IV.2009, pełen uroku kocurek o przedłużanym futerku. Imię swe zawdzięcza 4-godzinnemu polowaniu w deszcz w centrum miasta, w czasie którego bawił się z łapiącymi w chowanki i wchodził pod maskę coraz to innego samochodu.
Zlekceważył nawet przybycie policjantów w mundurach, którzy to z przejęciem dzwonili później z pytaniem "czy ten czarny piekielnik dał się w końcu złapać?".
W domu tymczasowym zmienił się po gruntownym "wypraniu" ze smarów w pachnącą puchatą kuleczkę, która uwielbia gonitwy, zabawy, wygłupy samotne i wspólne z innymi kotami, z zabawkami i z własnym cieniem.

Data dodania do adopcji:04-07-2009
Data śmierci zwierzaka:07-07-2009

Flora

Flora <*>

Flora, Waldi, i Eva, urodzone w drugiej połowie maja.
Uratowane przed utopieniem, bo to ponoć najlepszy sposób na zmniejszenie populacji kotów na wsiach polskich.
Cudowne rozrabiaki, wiecznie bawiące się i napychające brzuszki do wypęku.
Czekają na szczepienie i swój dom już za około 2 tygodnie.
Odrobaczone

Data dodania do adopcji:28-06-2009

Eva

Eva <*>

Flora, Waldi, i Eva, urodzone w drugiej połowie maja.
Uratowane przed utopieniem, bo to ponoć najlepszy sposób na zmniejszenie populacji kotów na wsiach polskich.
Cudowne rozrabiaki, wiecznie bawiące się i napychające brzuszki do wypęku.
Czekają na szczepienie i swój dom już za około 2 tygodnie.
Odrobaczone

Data dodania do adopcji:28-06-2009

Strony:
<  1  2  3    >


Alarmowy Fundusz
Nadziei na Życie
ul. Jagiełły 5 m. 19
14 - 100 Ostróda

NIP 7412025929
KRS 0000264523
Numer konta:
VWBank
78 2130 0004 2001 0388 0143 0001
z dopiskiem w tytule "Koty Kraków"

Przelewy z zagranicy:
SWIFT: BIG BPLPW

PL 50 1160 2202 0000 0000 8747 3146