Zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia
nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie,
ochronę i opiekę.

Art.1 pkt 1 Ustawy o ochronie zwierząt


Od 1.03.2010 fundacja AFN jest wspierana przez
Matyldę i Mateusza Damięckich

Ratunku!!!

Pomoc pilnie potrzebna!


Strony:
1  2    >


63 kociątka, żarty się skończyły ...

Sezon maluchowy w pełni!!!  I to w momencie gdy ciągle jeszcze walczymy ze skutkami zalania krakowskiej kociarni.

Ostatnio odbieramy prawie codziennie telefony o maluchach z matką, bez matki, ślepych, lekko samodzielnych, pojedynczych i całych rodzinach.
Jako, że w schronisku niesamodzielne kociaki są usypiane,
bo nie ma kto karmić, bo mieszanka wirusów, bo szalony spadek odporności w takim wieku bez matki, nie jestesmy w stanie odesłać tam kolejnych dzwoniących wiedząc co ta decyzja faktycznie oznacza.
Ale my też juz nie jesteśmy w stanie ani lokalowo ani tymbardziej finansowo przyjąć następnych. 63 kociaki to 126 dawek środka na odrobaczenie (6 -7 zł za dawkę), to 63 szczepionki za 30 zł ... A gdzie jedzenie dla malców, żwirek? A jeżeli któreś zachoruje?

A to plejada naszych kocich gwiazdek:

- Pestka, Melon i Arbuz, uratowane przed schroniskiem, 6 tyg.



- 8 z Modlnicy, urodzone przez 2 koteczki z ulicy, 3 tyg.

- Burka i Szurka, Kubuś i Grześ uratowana przed schroniskiem, 8 tyg.

 

- Natka i Karotka, ze szklarni, 7 tyg.

 

- Fiesta i Focus, z salonu Forda, 6 tyg.

 

- 5 uratowanych ze schroniska, 4 tyg.

 

- 4 starachowickie maluchy, obecnie 6 tyg.

 

i wiele, wiele innych, których jeszcze nawet zdjeć nie mamy.

 

Jeżeli ktos może to maluchy proszą o wsparcie: na odrobaczenie, na szczepienie, na jedzonko ... Można wpłacać, mozna przynieść karmę dla malców. Konto ciągle to samo:

78 2130 0004 2001 0388 0143 0001 z dopiskiem „koty Kraków - maluchy”.

 

Bardzo dziękujemy!



Zalana kociarnia

Kochani, po raz drugi nasza krakowska kociarnia została zalana w wyniku chwilowego oberwania chmury. Mimo tego, że nauczeni doświadczeniem zeszłorocznym podjęliśmy wszelkie środki bezpieczeństwa (montaż pompy, klatki na specjalnych podwyższeniach itp.), mimo zapewnień administracji, że zdarzyło się to pierwszy raz, że przetkanie studzienki retencyjnej załatwi sprawę…
Na szczęście wszystkie koty wyszły z opresji cało, możemy tylko wyobrażać sobie, co czuły patrząc na podnoszący się poziom wody…
W sumie Fundacja poniosła straty materialne, niby niewielkie, ale całościowo spore, zwłaszcza, że w chwili obecnej mamy potworne długi i nie przyjmujemy nowych zwierząt.
Nie siedzimy z założonymi rękami: w zeszłym tygodniu byliśmy na zorganizowanym dla nas przez JCC kiermaszu, w ten weekend braliśmy udział w Ciuchowisku, za tydzień mamy kwestować w Galerii, za dwa na wystawie kotów rasowych…, ale ciągle dostajemy po nosie.
W wyniku zalania zniszczeniu uległy drapaki, którymi zostaliśmy obdarowani przez naszych sympatyków, jedyna naturo-podobna rozrywka kotów przebywających na Kociarni. Chcielibyśmy móc zapewnić im tę rozrywkę, niestety, w tej chwili nie możemy pozwolić sobie na taki luksus…
W pierwszej kolejności musimy zając się osuszeniem lokalu, bo nadal są w nim koty, których nie mamy, gdzie przenieść… W zeszłym roku zapłaciliśmy za to 600 pln. Zasadniczo powinna za to zapłacić administracja, ale pewnie będzie się bronić i odeśle nas do właściciela, a ten do administracji, a ta do właściciela… A koty nie mogą siedzieć w zawilgoconym pomieszczeniu…



Bardzo Was prosimy o wsparcie, każde, nawet najmniejsze. Pomóżcie nam po raz kolejny uwierzyć, że nasza praca ma sens, że nie jesteśmy sami, bo powoli zaczynamy opadać z sił…
Jeśli możecie i chcecie nam pomóc finansowo, to możecie wpłacić pieniądze na nasze konto:
78 2130 0004 2001 0388 0143 0001 z dopiskiem „zalana kociarnia”.


Kora

KORA/ARIEL to wyjÄ�tkowej urody, drobniutka dymna koteczka, która urodzi�a siÄ� w sierpniu zesz�ego roku na jednej z kryspinowskich dzia�ek. Mieszka�a tam przez jaki� czas z dwójkÄ� braci, a później zosta�a zabrana do domu tymczasowego fundacji.  Tam okaza�o siÄ�, że nie jest z niÄ� za dobrze, nie jad�a, by�a osowia�a i wymiotowa�a.

Kora przesz�a zapalenie gard�a i pÄ�cherzyka żó�ciowego, cierpi na zapalenie jelit (pozytywny test na koronawirusa), ma też za ma�e nerki. Koteczka jest bardzo ma�a - nie ro�nie, a różnica miÄ�dzy niÄ� a braÄ�mi jest prawie dwukrotna. Jej klatka piersiowa nieco uros�a, ale krÄ�gos�up już nie, �apy nie rozwijajÄ� siÄ� prawid�owo. Regularnie bierze leki, na które na szczÄ��cie dobrze reaguje i wyraźnie poprawiajÄ� jej stan. Male�stwo ma również alergiÄ� pokarmowÄ�, może je�Ä� jedynie specjalnÄ� karmÄ� weterynaryjnÄ� - po każdej innej wymiotuje, ma biegunkÄ� i wychodzÄ� jej strupki na nosie.

Jest wyjÄ�tkowo s�odkim i �agodnym kociakiem, który uwielbia wskakiwaÄ� na kolana i spaÄ� tam godzinami..  Je tylko wtedy, kiedy zostanie wyg�askana, w obecno�ci cz�owieka, najchÄ�tniej stojÄ�c przy tym tylnymi �apkami na stopach. Lubi chodziÄ� po mieszkaniu i rozmawiaÄ� z cz�owiekiem, a także wygrzewaÄ� siÄ� na dywanie w wiosennych promieniach s�o�ca. Jest niesamowicie spokojna i bardzo dzielnie znosi zastrzyki, podawanie tabletek, wizyty u weterynarza i wszelkie inne zabiegi. Przez wiÄ�kszo�Ä� dnia �pi w skulonej pozycji, ale czasami wyraźnie siÄ� ożywia, np. kiedy poczuje kurczaka i próbuje go wykra�Ä� cz�owiekowi z talerza, czy dwukrotnie wiÄ�kszym braciom z miski. Niestety musi mieÄ� �cis�Ä� dietÄ�.



Kora poszukuje wirtualnych opiekunów, którzy pomogÄ� sfinansowaÄ� jej leczenie, oraz drogÄ� karmÄ� weterynaryjnÄ�, bÄ�dź zechcÄ� zakupiÄ� jÄ� dla niej.

Dla tych, którzy chcÄ� i mogÄ� pomóc finansowo numer konta:

 

VWBank

78 2130 0004 2001 0388 0143 0001

z dopiskiem "koty Kraków - Kora"

bardzo dziÄ�kujemy za każdÄ� wp�atÄ�!

 

26.03.2011

Ma�a Kora ma potwierdzony FIP. Pozostaje opieka paliatywna i zadbanie aby kotka nie cierpia�a. Dostaje leki �agodzÄ�ce objawy choroby i najlepsze frykasy. Jeżeli kto� chce wspomóc ostatnie chwile Kory to prosimy o wp�aty na powyższe konto

05.2011

Nie ma ju Kory .... ;(((


Tina

Przypominam opowieść o Tinie, maleńkiej suczce trzymanej na łańcuchu.

"Pod koniec października straż miejska wraz z pracownikiem schroniska w wyniku interwencji zabrała suczkę w stanie skrajnego odwodnienia.

 

Suczka była uwięziona na łańcuchu!!! Ważyła około 1,5 kg - była w takim stanie, że nawet nie chodziła. Policję zawiadomili sąsiedzi. A policja straż miejską.

Sunia trafiła do weterynarza, który zdiagnozował, że mała ma niezrośniętą czaszkę i coś uciska na mózg. Dostała zastrzyki, płyny wzmacniające. Przez pierwsze dni miała ataki padaczkowe.

Pracownik schronu, Grzegorz,  nie odpuścił. Karmi suczkę co 2h ze strzykawki - mała nie je sama - chociaż stara się zlizywać z miseczki - może mieć problem z przełykiem. Dziś mała waży już 2kg. Staje na własnych łapkach. Mała żyje w swoim świecie ale jej stan się poprawił. Teraz potrzebna jej specjalistyczna diagnoza. Co z jej główką - czy da się to zoperować?

Tu kończą się możliwości tego dobrego człowieka. Nie jest w stanie zdiagnozować, leczyć ani opiekować się nią. Poprosił mnie o pomoc - tak przy okazji bo przyjechałam przetransportować innego mikrusa do DT.

 

No i wpadłam. Wydawało mi się, że zwierzak, którego nie znam nie potrafi mnie doprowadzić do łez. Szukam fundacji - albo dobrego człowieka, który pomoże"

 

To opowieść Kamili, która nie  była w stanie przejść obok psiego nieszczęścia. Zwróciła się do różnych zasłużonych, jak mniemała, fundacji, większość niestety odmówiła ale znalazły się bodajże trzy, łącznie z naszą, które podobnie jak Kamila nie były w stanie odmówić. Dwie pierwsze zobowiązały się pomóc finansowo, my przejęliśmy koordynację działań. Kamila odwiozła dzisiaj Tinkę do Wrocławia, do kliniki dr Niedzielskiego, który składał naszego Miko wózeczkowego i od jutra panna przejdzie przez wszelkie możliwe i niezbędnie badania, prawdopodobnie łącznie z rezonansem magnetycznym aby sprawdzić co z tym jej łebkiem. Czy to wada czy celowe działanie człowieka, który na wszelkie sposoby chciał ją wykończyć ;[[

 

--------------------

Później było już tylko lepiej ... Ale od kilku dni jest dużo gorzej. Tina ma umówiony w poniedziałek przyjazd do Wrocławia i operacje na środę. Dr Niedzielski jest w trakcie ściągania dla niej cewnika, który będzie na razie odprowadzał gromadzący się pod czaszką płyn. Cena cewnika - bagatelka - 1700 zł ;((, do tego operacja, badania. Całość to koszt ok 2500 zł

Prosimy o pomoc, nie poradzimy sobie sami ....

 

Mała znowu nie trafia do miseczki, przewraca się, siusia pod siebie

http://www.youtube.com/user/MrAdamo1974?feature=mhum#p/a/u/0/Z-3qrjPf75o

znowu głównie chodzi w kółko

http://www.youtube.com/user/MrAdamo1974?feature=mhum#p/a/u/1/FVheMbGIpqk

wygląda bardzo źle w porównaniu z tym co było ...



 

Dla tych, którzy chcą i mogą pomóc finansowo numer konta:

VWBank
78 2130 0004 2001 0388 0143 0001
z dopiskiem "psy Kraków - Tina"
bardzo dziękuję za każdą wpłatę!

19.03.2011

Tinka tydzień po operacji odeszła, pojawiła się bardzo wysoka gorączka, nie pomogła adrenalina ani respirator. No cóż, próbowaliśmy ...


Andzia

Oto kilkuletnia suczka Andzia, której nieletnia opiekunka szuka u nas pomocy, bo jej rodzina nie jest w stanie pokryć bardzo kosztownego zabiegu usunięcia guza. Mamy nadzieję, że z Waszą pomocą,  będziemy w stanie temu sprostać.



Guz Andzi wygląda koszmarnie a jeszcze koszmarniej śmierdzi ropą ;(( Andzia miała zrobione wczoraj badania krwi, w najbliższym tygodniu trafi na stół operacyjny.

Dla tych co chcięliby pomóc w sfinansowaniu operacji przypominam nasz nr konta

VWBank
78 2130 0004 2001 0388 0143 0001

z dopiskiem "psy Kraków - Andzia"

 

Andzia już po operacji, wyraźnie pies odżył po tym zabiegu:)). Natomiast p. doktor odkrya jeszcze guzka na nie w pełni usuniętej listwie mlecznej. Kolejna operacja  przed sunią...

 

A to Andzia po kolejnej operacji i przed nastepną ... Wygląda na to, że już ostatnią, bo wystawiono nam rachunek na 1000 zł


Nosek

Nosek i dwie jego koleżanki kotki zostały zabrane z domu 90-letniej staruszki, której córka zmarła w chwilę po tym jak dowiedziała się, że jest ktoś kto się nimi zaopiekuje. Co prawda kocie panny miały być młodziutkie a kocurek wiekowy i schorowany a na miejscu okazało się, że pannice mają po 10 lat a kocur ok 8 i faktycznie jest mocno schorowany.
Nosek choruje na cukrzycę.  Jako, że nie chciał jeść a starsza pani też nie dbała o to aby jadł bardzo zaszkodziło to organizmowi. Dołączyły problemy z nerkami, musi dostawać insulinę,  jest wynędzniały, na razie o adopcji nie ma mowy. Oby w ogóle kiedyś była ...

Na razie kociak przebywa w szpitaliku w celu ustabilizowania jego stanu. Czekamy ...



Mamy zobowiązanie wobec jego zmarłej Pani, że będzie bezpieczny, leczony, zaopiekowany najlepiej jak się da. Jeżeli chcieliby Państwo przyłączyć się do tej opieki w bardzo ważnym aspekcie finansowym to prosimy o wpłaty na nasze konto z dopiskiem "koty Kraków - Nosek"

 

Noska niestety wykńczyła cukrzyca i nerki :(( Poddał się i odszedł cichutko :((


Skawinka

Koteczka nie miała łatwo, jeden dom straciła, potem wydawało się, że złapała Pana Boga za nogi ale do czasu jak pojawiły się na jej brzuszku guzy i została znowu oddana, bo chora, bo stara, bo operacja kosztuje a na co staremu kotu operacja - niech zdycha...



Nie, nie będzie zdychać za to my będziemy walczyć aby przywrócić ją do zdrowia. W tym momencie jest po usunięciu listwy mlecznej, na której pojawiły się guzki. To, że kotka ma ok. 10 lat to nie znaczy, że trzeba ją skazywać na śmierć, ma takie samo prawo do opieki jak każdy inny.

Jeżeli ktoś chciałby wspomóc leczenie Skawinki to prosimy o wpłaty na nasze konto z dopiskiem "koty Kraków - Skawinka"


Kuki z Kielc

Już kilka razy życie pokazało, że los nie zawsze jest sprawiedliwy... ale na szczęście istnieje przeznaczenie - inaczej nie mogę nazwać tego, co zdarzyło się dzisiaj.
Na poczekalni jednej z lecznic spotkaliśmy pewnych ludzi z młodym kotem. Kot grzecznie siedział na rękach. 
W trakcie rozmowy okazało się, że kot ma być uśpiony.

Wszystko trwało dosłownie chwilę, nie było czasu na głębokie przemyślenia.
Wróciłam na poczekalnię z pytaniem do właścicieli czy nie chcieliby oddać kota. I tym sposobem mamy nowego podopiecznego.


Kot ma na imię Kuki, ma ok. 7 miesięcy, nie jest wykastrowany. Kociak był wykarmiony butelką, jest niesamowicie kontaktowy i przyjazny. Świetnie dogaduje się

z innymi kotami - zero fuczenia, od razu chętny do zabawy. Kuki jest po wypadku - na szczęście obecnie już go nie boli. Jest poważny problem z tylną nóżką, która jest jakby zakrzywiona w okolicy pięty i mniej więcej od tego zakrzywienia aż do paluszków nie ma czucia. Kot bezwładnie wlecze łapkę za sobą, próbując się podpierać na górnej stronie śródstopia.
Koneczna będzie konsultacja u specjalisty, a być może                  wysoka amputacja. 
Obecnie kot przebywa w domu tymczasowym. Już po kilku chwilach dało się zauważyć, że kot ma problem z tą łapką. Widać to było, kiedy chciał wejść do kuwety, wlokąc łapkę i nie mogąc jej przełożyć do środka.

Bardzo proszę o pomoc dla Kukiego !
Potrzebne są fundusze na zabieg, leczenie, profilaktykę, utrzymanie. 

Szukamy również dla Kukiego nowego domku, a teraz prosimy o wirtualne adopcje.

Fundusze zbieramy na koncie fundacji AFN
z dopiskiem "AW-Kuki-Kielce"


Numer konta:
VWBank 78 2130 0004 2001 0388 0143 0001
Alarmowy Fundusz Nadziei na Życie
Ul. Jagiełły 5/19
14-100 Ostróda

Temat na forum



Mila i Rudi

Milusia, wypadła komuś nieodpowiedzialnemu z okna, z drugiego piętra. I jest typowym przykładem nieprawdziwego założenia, że kot zawsze spada na 4 łapy. Jej przednia łapka jest właśnie operowana, ma strzaskany w miazgę łokieć, może skończyć się to amputacją, bo pozostawienie jej zrośniętej na sztywno będzie dla niej większym kłopotem i będzie przysparzało bólu.

 

Rudi jest również ofiarą beztroskiego podejścia do zwierząt, jego łapka też jest do operacji, złamana w trzech miejscach, być może efekt wypadku samochodowego



Kociaki zostały zabrane ze schroniska, w którym niestety nie bardzo są szanse na zachowawcze operacje ze względu na specyfikę miejsca i były już zapisane na operację amputacji łapek. Lecznicowo-domowe warunki dają szanse na ich oszczędzenie, chociaż w przypadku Mili i to może nie wystarczyć ze względu na rodzaj urazu.I znowu głupota człowieka winna cierpieniu zwierząt ;[[[

 

Jeżeli chcielibyście Państwo pomóc kociakom sfinansować ich operacje to prosimy o wpłaty na nasze konto z dopiskiem "koty Kraków".

Po wyleczeniu będą czekać na nowe, odpowiedzialne domu, w których nikt ich już nie skrzywdzi...

 

Kociaki już po operacjach, czekamy na ich wyniki, na razie każde z nich ma wszystkie łapki:) I oby tak zostało!

29.01.2011 r.

Były małe komplikacje, u jednego i drugiego małe fragmenty kości stały się martwe i trzeba było je usunąć także miały miejsce kolejne operacje. Cały czas potrzebne kciuki i Państwa wsparcie finansowe

5.03.2011 r.

Rudi już bez gipsu, wraca do formy. jeszcze tylko szczepienie i może iść do domu :)


Stefek

Mielismy nic nie brać w najbliższym czasie, tak No to trzeba było zostawić w piwnicy dwa malusie kociaki, z kórych jeden ma już peknięte oczka, jak określiła nasza wetka, a drugi jest na dobrej drodze ku temu ... pojechały do szpitalika .... walczymy o oczka ale marne szanse na ich ratunek




jeżeli ktos chciałby wesprzeć pobyt Stefcia w lecznicy to prosimy o wpłaty z tytułem "koty Kraków - Stefan"

 

Wczoraj stan lewego oczka bardzo się pogorszył i zadecydowano o operacji. Drugie jest w miarę w porządku, widzi na nie.

Stefan czeka na dom, jest małym łobuziakiem :)


Strony:
1  2    >


Alarmowy Fundusz
Nadziei na Życie
ul. Jagiełły 5 m. 19
14 - 100 Ostróda

NIP 7412025929
KRS 0000264523
Numer konta:
VWBank
78 2130 0004 2001 0388 0143 0001
z dopiskiem w tytule "Koty Kraków"

Przelewy z zagranicy:
SWIFT: BIG BPLPW

PL 50 1160 2202 0000 0000 8747 3146