Zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia
nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie,
ochronę i opiekę.

Art.1 pkt 1 Ustawy o ochronie zwierząt


Od 1.03.2010 fundacja AFN jest wspierana przez
Matyldę i Mateusza Damięckich

W nowym domu


Strony:
|<  <<  <  6  7  8  9  10  11  12  13  14  15  16    >  >>  >|


Staszek

Staszek

ur VII 2009, rozkoszny marchewkowy kocur, którego los czy raczej źli ludzie żle potraktowali. Staszek w chwili znalezienia miał pozdzierane całe poduszeczki w łapach.  Obecnie dochodzi już do siebie pokazując jednoczesnie jakim to jest wspaniałym towarzyszem człowieka: mruczenie, udeptywanie, chodzenie po człowieku opracowane ma do perfekcji. Po prostu miziak miziankowy. Sprawy kuwetkowe również nie są mu obce. Wykastrowany, czeka na szczepienie.

Data dodania do adopcji:28-05-2010
Zwierzak jest w nowym domu od: 25-06-2010

Dusia

Dusia

ur. w 2008 r. koteczka, którą źli ludzie porzucili w opuszczonym mieszkaniu wraz z dwiema innymi kotkami i piątką maluszków. Mimo to Dusia nie ma żalu do tych ludzi, dzięki tej sytuacji ma szansę na prawdziwy dom i prawdziwego przyjaciela zwierząt. Rozmruczana pannica, wtulająca się bez przerwy, sądząc po pozie ze zdjęcia z zamiłowaniem do bycia modelką. Chodzi za człowiekiem bez przerwy, zagaduje, czasem ciężko się jej pozbyć choc na chwilę ;-)

Odrobaczona, wysterylizowana, zaszczepiona

Data dodania do adopcji:13-03-2010
Zwierzak jest w nowym domu od: 24-06-2010

Matylda

Matylda

urodziła się wiosną 2009, ma więc w tej chwili około roku. Jest dość dużą kotką i pewnie jeszcze trochę urośnie.
Razem z mamą i rodzeństwem  mieszkała na jednym z krakowskich osiedli i wiodła życie blokowego dzikusa – tak było do ostatniej zimy, kiedy to śniegi i mrozy skłoniły koteczkę do regularnego pojawiania się w porach karmienia. Wtedy Matylda przekonała się, że lubi ludzi, że niekoniecznie chce być do końca życia dzikim kotem, więc szybko zaczęła przychodzić nie tylko po jedzenie, ale też domagać się głaskania i chodzić za ludźmi jak piesek. Tak ufnego kota z łatwością mógłby ktoś skrzywdzić, dlatego zabraliśmy Matyldę, żeby poszukać jej domu, w którym nie będzie musiała żebrać o chwilę uwagi.
Koteczka na rękach mocno wtula się w człowieka, ugniata i głośno mruczy. Może Ty pokażesz jej, że warto było zaryzykować i zaufać? Odwdzięczy się bezinteresownym przywiązaniem.

Matylda jest wykastrowana, zaszczepiona i odrobaczona.

Data dodania do adopcji:29-05-2010
Zwierzak jest w nowym domu od: 20-06-2010

Eryczka

Eryczka

ur. w połowie kwietnia 2010 pod balkonem na jednym z krakowskich osiedli. Rozkoszna panna, srebrem malowana, szuka swojego domu. Odrobaczona i zaszczepiona.

Data dodania do adopcji:10-06-2010
Zwierzak jest w nowym domu od: 19-06-2010

Sabinka

Sabinka

ur IX 2009. Majowy wieczór, ulewa. Wolontariuszka wraca do domu, jedno z nowohuckich osiedli po zmroku - miejsce nie dość bezpieczne dla ludzi i kotów... Miejscowa "złota młodzież" regularnie urządza polowania na kociaki, szczując je pitbullami... W załomie bloku świeci para oczu... Nie, to nie wampir, to nie sen ani jawa - to tylko przemarznięta, zmoczona i przerażona malutka koteczka. Aż koteczka... Oddajmy jednak głos Sabince:

"...wyszłam do niej. Nie miałam wyjścia - tak długo siedziałam w zakamarkach bloku, że zgłodniałam. Moja mama... nie wiem, co się z nią stało. Pamiętam tylko, że ostrzegała mnie przed ludźmi, zwłaszcza tymi, którzy mają wielkie groźne psy. Ale tego wieczoru instynkt podpowiadał mi, że powinnam wyjść... Byłam chora i potrzebowałam pomocy. Przemogłam strach i wyszłam, rozglądając się uważnie, gotowa uciec w każdej chwili jak najdalej...
Weszłam w zakamarek bloku i czekałam. Właściwie, nie wiem na co. Deszcz padał od wielu dni. Ludzie mijali mnie a ja czekałam. Bolał mnie brzuch, źle się czułam, do tego dostałam pierwszej w życiu rujki... Patrzyłam w jasne okna za którymi widać było ludzi i zwierzęta. Dziwiłam się zawsze, jak można mieszkać uwięzionym za szybą, ale psy i koty które widywałam w ludzkich kryjówkach nie wyglądały na nieszczęśliwe i głodne. Tego wieczoru byłam tak chora i słaba, że pozwoliłabym zabrać się do takiej szklanej klatki byle tylko się najeść i zapomnieć o bólu, chłodzie i strachu przed wielkimi psami.
Nagle usłyszałam kroki. W ciemności zamajaczył kształt ludzkiej sylwetki... Młoda dziewczyna szła powoli do domu. Poczułam nadzieję... Bardzo się bałam, ale wyszłam do niej. Nie odtrąciła mnie - pachniała bezpiecznie, kotami, psem i czymś co ludzie nazywają domem. Weszłam na jej ramiona, przytuliłam całą sobą w nadziei, że zrozumie...."


Beata, nasza wolontariuszka, zrozumiała to, co chciała przekazać jej Sabinka. Niestety sama jest w bardzo trudnej sytuacji, walczy z ciężką chorobą - jednak nie zostawiła chorego zwierzaka w potrzebie. Obecnie Sabinka jest pod opieką innej wolontariuszki, czeka na sterylkę i odrobaczenie. Pokonała zapalenie pęcherza, jednak w trakcie badań wyszło, że ma kamienie na nerkach (struwity), w związku z czym musi dostawać odpowiednią karmę i regularnie być kontrolowana (zwykły test moczu wykonywany jedynie częściej niż w przypadku zwykłych zdrowych kotów).
Sabinka ma też drugie imię - Rapsodia, bo jej miękkość, puchatość i delikatność kojarzą się z muzycznym arcydziełem. Ma ok. pół roku, bardzo lubi bliskość człowieka i najchętniej nie schodziłaby z kolan albo rąk. Zabawy z piórkiem, sznurkiem, piłeczką na patyku są jej ulubionym zajęciem, a toczenie kulki z gazety absorbuje ją na wiele godzin. Sabinka ma też charakterek - wyrośnie z niej piękna mądra kotka, która pokocha swojego Człowieka miłością jedyną i całkowitą.
Musi tylko dostać od losu - i ludzi - szansę. Sabinka szuka domu, w którym będzie otoczona opieką, odpowiedzialną troską i w którym człowiek znajdzie czas na zabawę i pieszczoty.
Ma piękne mięciutkie futro w kolorze biało-burawym, przytulana mruczy.
Stan zdrowia: wkrótce będzie odrobaczana, sterylizowana, szczepiona.
Test na białaczkę FelV ujemny, test na koronawirusa (FIP) również ujemny.
Ogólny stan zdrowia: dobry.
Zalecenia:karma urinary (kamienie struwity), wzmacnianie odporności i duuuuużo duuuużo miłości

Data dodania do adopcji:22-05-2010
Zwierzak jest w nowym domu od: 19-06-2010

Gapa

Gapa

ur. X 2008
KASTRACJA: tak
SZCZEPIENIE:tak
ODROBACZENIE: tak

HISTORIA:
Urodziłam się na śmietniku i stamtąd trafiłam pod opiekę fundacji.
Potem długo czekałam na swój wymarzony dom.
Kiedy ktoś się mną w końcu zainteresował, nie wierzyłam własnemu szczęściu.
Niestety moi nowi opiekunowie wkrótce oddali mnie, bo stwierdzili, że nie pasuję do ich nowego mieszkania...
Chciałabym, żeby następna przeprowadzka była już ostatnią.

REFERENCJE:
Gapcia to młodziutka, szczupła, buro-biała kotka.
Lubi przesypiać dzień zaszyta w cichym kąciku.
Uwielbia głaskanie i siedzenie na kolanach, choć jest jeszcze trochę płochliwa.
Ma niesamowite, wielkie bardzo wymowne oczy.
Do życia nastawiona raczej rozrywkowo. Uwielbia się bawić i polować na muchy.
Przyjaźnie nastawiona do innych kotów.

Data dodania do adopcji:27-02-2010
Zwierzak jest w nowym domu od: 08-06-2010

Malibu

Malibu

kocurek ur w 2007 roku, uratowany przez dobrą duszę w czasie ewakuacji krakowskiego schroniska z powodu powodzi. Wzięty z miejsca gdzie mieszkały dzikuski już po dwóch dniach porzucił swoją ochronna postawę, zaczął pokazywać jak umie się łasić i mruczeć i jaki to zamierza być prawdziwy domowy kot. Jest drobniutki, waży trochę ponad trzy kilo, no i jest w tym pięknym srebrzystym kolorze. Lubi towarzystwo innych kotów, jest ciekawski, z pasją i dość aktywnie reaguje na to co się dzieje za oknem. Docenił już też jak ważne w życiu dorosłego kota są zabawki, świetnie wie do czego służą.
Niestety, nie może na stałe zostać tam gdzie został przygarnięty a też nikt nie ma sumienia zwrócić go do schroniska. Więc wypatruje dalej przez okno, może wypatrzy kogoś kto nie pozwoli na powrót na stare śmieci?
Kocurek wykastrowany, odrobaczony, zaszczepiony

Data dodania do adopcji:28-05-2010
Zwierzak jest w nowym domu od: 07-06-2010

Marina

Marina

ur. 2009 r., jest delikatna i krucha. Podobnie jak jej psychika. Bardzo chce do ludzi, ale jeszcze nie do końca ufa. Gdy siedzi w kąciku to nadstawia łebek, robi baranki, przewraca się na grzbiet, turlika i mruczy. Wtedy nie jest zainteresowana ucieczką. Nie przepada za braniem na ręce. Marina bawi się wszystkim, uwielbia myszki i piłeczki. Skacze po drapaku. Jest wspaniałą trenerką dla znudzonych i grubych rezydentów. Zachęca do zabawy i jest w tym bardzo przekonująca. Kuweta to dla niej standard - trafiała od samego początku mimo, że zmienila otoczenie i miala do dyspozycji całe mieszkanie. Jest niewybredna, dać jej tylko suchego RC Exigenta i nic więcej :-), czasem pobiega za mięsem rzucanym dla zabawy, ale to raczej nie posiłek tylko spędzanie czasu z człowiekiem i zabawa z nim. Robi wielkie postepy i to tylko kwestia czasu i cierpliwości, a będzie w 100% odprężonym, bezstresowym kotem. Futro cudne, miękkie i pręgowane.

Odrobaczona, szczepiona i sterylizowana

Data dodania do adopcji:01-05-2010
Zwierzak jest w nowym domu od: 06-06-2010

Bageehra

Bageehra

ur VII.09 błąkała się w okolicach pętli tramwajowej
w Borku Fałęckim. Z obawy o jej bezpieczeństwo i ruchliwą ulicę dostała
się pod opiekę Fundacji. Jest odrobaczona i zaczepiona, wysterylizowana.
Jeszcze zachowuje dystans do człowieka, ale jest łasuchem i nietrudno będzie zrobić z niej
kanapowca.

Data dodania do adopcji:27-02-2010
Zwierzak jest w nowym domu od: 02-06-2010

Lola

Lola

PRZYPADEK LOLI PETERBALDÓWNY
Jej imię i przydomek brzmią niczym wyjęte z roztańczonego XX-lecia międzywojennego, ale rzeczywiste pochodzenie Loli jest zupełnie inne. Lolka została podrzucona do nowohuckiej piwnicy we wrześniu 2009 roku jako 2-miesieczne kocię. Pani Dozorczyni, wiedząc, jaki los jest okrutny dla małych, bezbronnych kotów, postanowiła zatrzymać ją w piwnicy. I tak trzymała, karmiła, oswajała, w miarę możliwości głaskała i niańczyła. Pomagała jej w tym niewidoma wnuczka i to ona postanowiła odmienić koci los. Dotarła do AFN, który zobowiązał się kotkę zabrać. I tak ta drobniutka kotka, która zdecydowaną większość swojego życia spędziła w zamkniętej piwnicy trafiła do nas. Zachwyciła nas swoją orientalną urodą, jej główka przypomina głowę kota rasy peterbaldzkiej – stąd przydomek. Lola jest bardzo łagodną kotką, dogaduje się z kotami i psami, ledwo dotknięta mruczy, biega za najmniejszym papierkiem, łapie promyki słońca, usiłuje odzyskać stracony czas. Pomóż jej w tym. Lola jest kotem wyjątkowym, który wniesie dużo kociej łagodności do Twojego domu.
Lola została wysterylizowana, odrobaczona i zaszczepiona, a teraz niecierpliwie czeka na swojego człowieka, który stworzy dla niej  jej własne XX-lecie.

Data dodania do adopcji:01-05-2010
Zwierzak jest w nowym domu od: 20-05-2010

Strony:
|<  <<  <  6  7  8  9  10  11  12  13  14  15  16    >  >>  >|


Alarmowy Fundusz
Nadziei na Życie
ul. Jagiełły 5 m. 19
14 - 100 Ostróda

NIP 7412025929
KRS 0000264523
Numer konta:
VWBank
78 2130 0004 2001 0388 0143 0001
z dopiskiem w tytule "Koty Kraków"

Przelewy z zagranicy:
SWIFT: BIG BPLPW

PL 50 1160 2202 0000 0000 8747 3146